Frakcje

Fabuła

Kojarzysz bitwę pod Rockford? Nie?! No tak, musiałbyś w niej brać udział albo przynajmniej interesować się czymś więcej niż wódą i dragami…

W każdym razie: Posterunek spuścił manto Molochowi i dzięki temu okolice Grand Rapids stały się względnie zdatne do życia. No wiesz, w końcu nie ma Molocha bez… Molocha.

Tak się jednak złożyło, że Moloch miał w dupie ustawę o ochronie zabytków, więc z okolicznych zabudowań wiele tam nie zostało. 

Widzisz, kiedyś był tu dwór, a teraz jest pole. Ale i tak mimo wszystko, znalazła się banda pojebów, którzy postanowili, że zasiedlą te ziemie. Tuż pod samym Grand Rapids powstała wiocha, która ogłosiła się “Nowym Keto”. Jak tylko okazało się, że mieszkańcy jakimś cudem tam żyją i mają się w miarę dobrze, to ich śladami ruszyła fala migrantów. Nowe miejscowości wyrastały jak pieczarki na gównie! Holy End, Big Rapids, Ludington, Batcave, Paw Paw, Mackinaw, Crystal Lake…

Skąd ci wszyscy ludzie? I tym bardziej dlaczego chcieli opuszczać swoje ciepłe kurwidołki? Tego się raczej nie dowiemy. Pewne jest natomiast, że w Nowym Keto odbędzie się wyścig. A to zawsze szansa na zyski, ale też i problemy…

Nowe Keto

Brud, smród i bogactwo. Tak w trzech słowach można opisać nasze najwspanialsze Nowe Keto. Czemu bogactwo, zapytasz? A no dlatego, że mamy rafinerię i paliwa jest w opór. Jeden gościu nawet próbował zrobić bimber z diesla, ale nie wiem, czy mu się udało, bo ostatecznie skończył z gasdrinkersami. Ale co by nie mówić, początki Nowego Keto nie były takie kolorowe! Miasteczko powstawało w bardzo burzliwych okolicznościach… Po wyparciu przez Posterunek Molocha z okolicy, pierwsi na miejscu pojawili się ludzie Ligi z Detroit. Byli to głównie pracownicy fizyczni i monterzy – ogólnie wysokiej klasy fachowcy, zatrudnieni na umowę o dzieło. Dlaczego? Liga stwierdziła, że zorganizuje sobie pod Grand Rapids wyścig III ligi. Szybko jednak okazało się, że te tereny, są uważane za “ziemię świętą” przez indian z plemienia Pottawatomies. Indiańce spacyfikowali obstawę, a robotników wzięli do niewoli. Detroit się wkurwiło i wysłało posiłki, które ostatecznie rozwiązały kwestię indiańską. Część plemiennych się zasymilowała i do nas dołączyła. Wszyscy, którzy przeżyli, postanowili się tu osiedlić i doprowadzić to miejsce do stanu, w którym można by je nazwać domem. Usprawniona została rafineria. Jest działający bar, warsztat i lazarecik. Ostatnio powstały nawet latryny, więc nawet nie trzeba już kopać sławojek! Ogólnie jest w pytę, ale czemu nie miałoby być lepiej? Nikt nie zapomniał o wyścigu, bo to jedyna okazja żeby miasto się wybiło i stało czymś więcej, niż dziurą zabitą dechami na pograniczu z Molochem. Przyjedzie dużo ludzi, a my mamy na tyle dobrą pozycję, że Liga będzie musiała liczyć się z naszym zdaniem! Podczas festiwalu ma być LUX. Będą najlepsze dziewczynki i tyle tornado, ile zdołamy unieść. A jak ktoś odkręci kran w kiblu, to… no dobra, bez przesady. Nie mamy tu kranów… W każdym razie, każdy ma się posrać z zachwytu, a jak wieść się rozejdzie, to staniemy się poważnym graczem i prosperującym węzłem handlowym!

Liga

Sytuacja jest ciężka. Powiem wręcz, że jest absolutnie przejebana!

Sponsorzy nas cisną o ten wyścig szrotów w Nowym Keto. I niby wszystko byłoby spoko, gdyby nie to, że wysyłane tam wcześniej wyprawy składały się z zasranych podwykonawców. Może i zrobili swoje, ale dogadali się z lokalsami i postanowili ogłosić się “niezależnym miastem”…

Mimo wszystko, nadal chcą zorganizować wyścig, więc przynajmniej mamy tam po co jechać. Trzeba się z nimi dogadać, ale jak mamy to w ogóle zrobić?! Sponsorzy mają nasze problemy w dupie – zainwestowali kasę, chcą ją odzyskać z nawiązką, a my mamy tego dopilnować. Cały czas obowiązują wszystkie kontrakty, które zawarliśmy z podwykonawcami. Mogą mieć to gdzieś, ale wyścig, choćby się skały zesrały, MUSI się odbyć. Ok, ok… Dobrze wiem, że to III liga. Wyścig złomów, ale piniądz jest w tym dalej niezły!

Hajs się musi zgadzać! Nawet jeśli wyścig się odbędzie, ale bez profitu – dalej jesteśmy w dupie. Dlatego trzeba tych szrociarzy rozpromować. Biznes musi się kręcić, a wyścig ma być sprawiedliwy… znaczy, ten… wyrównany i emocjonujący.

Musimy ogarnąć wszelkie zasoby potrzebne do zorganizowania tego bajzlu i dopilnować, żeby wszystko było cycuś glancuś. Krótka piłka – trzeba na tym zadupiu rozkręcić taki festiwal, że, i tu cytat, “ja pierdolę”.

Ekipy Wyścigowe

Masz brykę, nie?

Co? Serio nie?

Hmm… Ale na pewno chociaż znasz kogoś, kto sprzeda starego opla…?  No! I styknie, w końcu to III liga, a nie rurki z krymem… tfu… z kremem!

Niektórzy wyścigi III ligi nazywają “polowaniem”. Jak ktoś chce wyhaczyć dobrą i niezrzeszoną (ekhem, tanią) ekipę, to idzie na polowanie. To praktycznie zerowy koszt – ludzie sami przyjeżdżają swoimi wrakami. Ruszają nawet z najczarniejszej dupy tego świata. Z reguły pojazdy, którymi przyjeżdżają, ledwo nadają się do wycieczek, a co dopiero do wyścigu. Dlatego też muszą je wcześniej doprowadzić do stanu względnej używalności – może to i III liga, ale udawajmy przynajmniej, że obowiązują jakieś standardy.

Jeżeli ktoś okaże się wart uwagi, to dostanie lepszy sprzęt i w przyszłości wystartuje w II lidze. A kto wie, może nawet w I! Ale poważnie, nie licz na to. Prędzej znajdziesz tu auto z katalizatorem, niż się tam dobijesz.

Co tu dużo mówić, ogarnij tego Kadett’a i jedź do New Keto! Może Ci się uda… W końcu co masz do stracenia?

UWAGA! Mega ważny off-game!!!

Wyścig będzie polegać na jeżdżeniu od punktu do punktu, według odgórnie wyznaczonego szlaku, i wydawaniu zasobów pozyskanych w czasie gry terenowej.

❗️❗️❗️NIE będzie można:❗️❗️❗️

⛔️przekraczać 30km/h

⛔️wyprzedzać się w innych miejscach niż do tego wyznaczone

⛔️strzelać z replik ASG (ani łuków, ani czegokolwiek, co wymyślicie, żeby obejść ten zakaz), podczas gdy pojazd się porusza.

Jeżeli pojazd zostaje ostrzelany, musi natychmiast się zatrzymać, aż do rozwiązania sytuacji.