Setting

„W trzewiach bestii”

Jest rok 2055. Cała północ została podbita przez Molocha… Cała? Nie! Jedna jedyna wioska zamieszkana przez nieugiętych Benzoesanian wciąż stawia opór najeźdźcy (germańskiemu oprawcy). Otoczeni przez mechaniczną dżuglę, żyją sobie w małej osadzie od tak dawna, że wielu z nich nie wie nawet że coś po za Molochem w ogóle istnieje. Ci którzy wiedzą, zwykle pochodzą z zewnątrz, z nieudanych ekspermentów lub transportów, ale przejście przez tryby Molocha odciska na nich piętno. Mieszkańcy dawnej fabryki przetworów mięsnych codziennie walczą o przetrwanie podłączając się do plątaniny rur i przeszukując to, co Moloch uznał za śmieci. Ale nie tylko chlebem żyją ci autochtoni. Wieczorami w piwnicach grywają stare głośniki, trzeszczy radio, w kubkach przelewa się bimber i piwo (a przynajmniej tak zwą swój żółty napój), sypią się sztony a samice wdzięczą się do samców. W końcu, co to za miasto bez rozrywek?

Wiosną tego roku, od strony najeźdźcy, do miasteczka przedostał się świeży transport ludzi. Zaanektowana przez Molocha wioska z obrzeży frontu została przesłana koleją na północ. Na skutek awarii trakcji pociąg stanął na środku pustyni. Zbiegli z transportu tułali się przez kilka dni, aż trafili na miasteczko. Mieszkańcy z otwartymi ramionami przyjęli nowoprzybyłych, by gościć ich i uczynić częścią wspólnej puli DNA. Powiew nowości wniesiony w szarą egzystencję Benzoesanian nie pozostał bez echa w ich nastrojach i świadomości: nowe trendy w modzie, sztuce i kulturze, a także trójpolówka i golarki elektryczne. Nowoprzybyli zderzyli się z mnogością bezsensownych zasad, tradycji i przesądów, których przestrzeganie jest konsekwentnie egzekwowane. W związku z tym, miastowi opiekują się nimi troskliwie i czujnie, póki wszystkie prawidła nie zostaną zaakceptowane. Dzięki temu „nowi” przestaną być nowymi, a staną się pełnoprawnymi członkami społeczności.

Na początku lata, w wyniku punktowego ataku (tymczasowej koalicji Posterunku z nowojorskim oddziałem uderzeniowym) udało się przełamać linię wroga. Od strony Casper, przez powstały we froncie wyłom, ruszyła ekspedycja Posterunku. Zwiad wzmocniony skazańcami zebranymi w grupę ostatniej szansy, byłymi gangerami, resztkami Parszywej Dwunastki i Dead Rabbitsów, przedziera się przez wyrwę we froncie. Idą po informacje z samego jądra ciemności, z semego serca metalowej dżungli, z centrum kompilacji Molocha. Przewodzący im porucznik Sullivan, zamiast użerać się bezpośrednio z bandą psychopatów, przekazuje decyzje ich „oficjalnemu” szefowi, Jaxowi Kovakowi, wybranemu przez Watahę na drodze klasycznej, siłowej demokracji. Zbrojne ramię Watahy wraz ze sprytem i wiedzą posterunku pozwoliło na brnięcie kilka dni wgłąb bestii. Ostatni, znojny dzień drogi doprowadził ich na ślady bytności ludzi. Ci, którzy nie wierzyli w plotki zapijaczonych bywalców karczmy teraz zmieniają nastawienie: jeżeli ktoś tu żyje, musi być kopalnią wiedzy o Molochu.